moja misja

Moja podróż – moja misja.
Z punktu widzenia posiadania rzeczy, niewiele mam…właściwie wszystko czego aktualnie potrzebuję stłoczyłam właśnie w 55 litrowym plecaku. Mimo to (a może właśnie dlatego). mój dzisiejszy stan umysłu
to nic innego jak pełnia szczęścia, bo dziś mam dwie rzeczy: bilet do Indii w jedną stronę i czas:) I tak oto, pogodzona ze sobą, zakochana w południowej Azji, otwarta na przygodę, a przede wszystkim gotowa na prawdziwe doświadczanie siebie, wsiadam do samolotu i ruszam w podróż.

Podróż to stan umysłu.
Jeśli miałabym powiedzieć coś o sobie, powiedziałabym co jest dla mnie ważne na dziś. Moją misją w tej podróży jest transformacja osobista, przez którą rozumiem budowanie samoświadomości. Tu się wszystko zaczyna. I dalej: będąc w kontakcie ze sobą, lepiej wiem czego chcę, mocniej czuję kim jestem, co jest moje,
a gdzie są moje granice. Otwierając się na świat z uważnością, pozwalam sobie doświadczyć życia w pełni, przez co poznaję siebie w integracji z różnorodnością świata. Zaczynam odkrywać moją prawdziwą naturę i rozwijam się. Ale by uwolnić swoją życiową energię potrzebuję czasu i przestrzeni. Wyruszam do Azji, aby zgłębić techniki uważności, medytacji, jogi i rozwoju duchowego u źródła. Wyruszam po inspirację i naukę. Potrzebuję mentalnego detoksu, treningu uważności i różnorodności. Szukam zdziwienia, zachłyśnięcia się życiem, zaskoczenia. Emocji i pasji. Odklejając się od swojej komfortu, w zmianie, mogę mocniej przeżywać odkrywanie życia od nowa. I siebie. Chcę się nauczyć balansu wewnętrznego i pozwolić sobie na przyjemności, a później, wprowadzić to w nawyk w swojej codzienności. Rozwój samoświadomości to właśnie moja podróż, a otwarta postawa na nieustanne doświadczanie różnorodności, to stan umysłu.

Dream extreme.
Tak więc dziś zwalniam się z warszawskiej korporacji, pakuję w plecak matę do jogi, umysł początkującego, dużo refleksji i wyruszam w najdalszą wyprawę – ku sobie. Nie rzucam wszystkiego i nie obrażam się na życie które mam, ani na to czego nie mam. Doceniam swoją codzienność, ale uciekam od bezideowości, niezrealizowanych marzeń, zmarnowanych okazji i odkładania „tu i teraz” na później. Wyruszam po przygodę i chwilę dystansu, lecz nie tam chcę szukać odpowiedzi kim jestem. Ta podróż to bliskie spotkanie 3-go stopnia z…samą sobą 😉 Wychodząc ostatni raz z pracy, posprzątałam swoje biurko, ale czy zrobiłam porządek w głowie?

Ten blog to pamiętnik z podróży, także fotograficzny, bo Azja to raj dla oka w obiektywie. Lecz nie będzie kolejny przewodnik w stylu „jak spędzić wakacje pod palmą za 5$ dziennie”. To duchowa wyprawa do niezwykłych miejsc po to, by poprzez doświadczanie świata w podróży wyruszyć w głąb siebie i odpowiedzieć sobie na parę pytań.

Pozwól się zainspirować.
Podróż to stan umysłu, bo odkrywanie siebie jest podróżą, która nigdy się nie kończy. Jeśli jesteście ciekawi po co tam jadę, dlaczego ta wyprawa jest dla mnie stanem umysłu, a nie turystyczną wycieczką i w jaki sposób Azja ma mi pomóc w tym duchowym ćwiczeniu – czytajcie bloga i niech każdy post będzie Waszą mikro-podróżą:)

Kasia