Tajemnicze Angkor

gdy ktoś mi mówi, że coś „trzeba zrobić” – ZWYKLE odechciewa mi się nawet zaczynać. Z jednym wyjątkiem – Angkor trzeba zobaczyć.

 

Związek świątyń Angkoru z drzewami jest jak stare małżeństwo bez miłości – zabierają sobie wzajemnie przestrzeń, ale nie potrafią już bez siebie żyć. Świątynie i drzewa tworzą synergię, pozornie niszczycielskiej mocy natury ze spuścizną kulturową. Starożytne kamienie Angkoru porozrywane przez potężne korzenie drzew Spung to obraz tak niezwykły, że nie sposób oderwać oczu od namiętnego tango, które przez stulecia tańczą historia i natura. Przenikają się wzajemnie i ograniczają. Rozwijają się i niszczą jednocześnie. Potęga natury i niepowtarzalność architektury będąca dziełem człowieka – to powstawanie i umieranie jednocześnie. To właśnie pomiędzy tymi konarami zgubiła się Lara Croft w Tomb Raider i tutajsze giganty ukryły skarb przed Indianą Jones. Przechadzając się po tajemniczych korytarzach Ta Phrom, Preah Khan, czy Ta Som nie mogę oderwać oczu od tego fascynującego obrazu i absolutnie jednego z najbardziej niezwykłych miejsc na ziemi. Zdecydowanie są to jedne z najpiękniejszych świątyń. Przeciskając się pomiędzy fleszami aparatów chińskich wycieczek ukrywam się w ponurych korytarzach świątyń albo gubię się w zakamarkach, prowadzona wielometrowym konarem drzewa, który jakby nie miał końca. I zastanawiam się tylko kto ostatecznie wygra tę walkę? I kto ma tutaj ostatnie słowo do powiedzenia – także w dzisiejszym świecie: ludzie, którzy w swej arogancji wierzą, że kontrolują rzeczywistość dookoła czy matka natura, która jak pokazuje historia – potrafi zrobić z nami co chce.

 

 

Pakiet praktyczny↓

 

Nocleg
W Siem Reap aż roi się od zaplecza noclegowo-gastronomicznego dla turystów, jeśli zaś chcecie spać tanio, wygodnie i w spokojnej okolicy, ale blisko centrum (i nocnego marketu z lokalnym jedzeniem bez bankrutowania) → polecam zatrzymać się u przekochanej japonki Rumi w Pleasure (5$/doba ze śniadaniem)

Transport

Siem Reap jest oddalone ok. 10 km od kompleksu świątyń Angkoru, więc musicie tam jakoś dojechać. Tuk-Tuki są drogie, skutery nielegalne, a na rower jest za gorąco 😉 → najlepszym rozwiązaniem jest e-bike, czyli rower elektryczny (8$/24h). Możecie wypożyczyć takie cudeńko w Siem Reap, na jednym ładowaniu przejedziecie nawet do 40km (Angkor jest na prawde wieeelki!). Na terenie kompleksu Angkor znajdziecie darmowe stacje ładujące baterie w Waszym e-bike’u, podczas gdy Wy odpoczywacie sobie od zwiedzania przez godzinkę w hamaku.


Warto odwiedzić

Poza Angkorem, w Siem Reap nie ma nic lokalnego do zobaczenia. Warto wybrać się za miasto drogą na południe (jasne, że e-bikiem), gdzie możecie zobaczyć pełną uroku farmę lotosów (setki, tysiące kwiatów – z pewnością zauważycie je z drogi) oraz odwiedzić lokalne wioski budowane na wodzie, po drodze do słynnej Chong Khneas. I koniecznie, ale to koniecznie złapcie autobus i pojedźcie na zachód do jednego z najcudowniejszych miast na świecie w jakich byłam – Battambang♥ Ale o tym – w kolejnym poście.


Przydatne

Aha, i nie kupujcie lokalnej waluty → zarówno w Siem Reap, jak i w Battambang wygodniej płacić dolarami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *